Wychowała "pazerne harpie". Gdy zachorowała, dzieci umówiły ją do notariusza, nie do lekarza
Sabina nigdy nie przypuszczała, że jej dzieci wyrosną na takich egoistów. Pod przykrywką choroby przetestowała ich szczere intencje. Zamiast do lekarza, chcieli, by udała się do notariusza! Całe szczęście, że w porę przejrzała na oczy i odcięła ich od rodzinnego majątku.