NewsyNastolatkowie zagrali komunistycznej władzy na nosie. Ich wyczyn przeszedł do historii

Nastolatkowie zagrali komunistycznej władzy na nosie. Ich wyczyn przeszedł do historii

Bracia Adam i Krzysztof Zielińscy ukryli się pod naczepą ciężarówki. Fot. Freepik
Bracia Adam i Krzysztof Zielińscy ukryli się pod naczepą ciężarówki. Fot. Freepik

26.10.2023 14:29

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

To miała być ciekawa przygoda. Po trzech dniach planowali wrócić do domu, jakby nigdy nic się nie stało. Ostatecznie bracia Zielińscy dostali azyl w Szwecji, a ich historia została opisana w filmie oraz książce. Oto jak dwaj nastolatkowie oszukali komunistyczny aparat państwowy i stali się symbolami walki o wolność.

To historia jak z filmu. Zresztą po kilku latach faktycznie została sfilmowana. Był rok 1985. Bracia Adam i Krzysztof Zielińscy mieli odpowiednio 15 i 13 lat, kiedy postanowili uciec z komunistycznej Polski na Zachód. Nie myśleli o polityce i walce z reżimem. Chcieli się po prostu zabawić, a po kilku dniach wrócić do domu. To, co miało być krótką przygodą, stało się jedną z najsłynniejszych ucieczek w dziejach PRL.

Jak wyglądały ucieczki z PRL?

W czasach PRL możliwości wyjazdu z kraju były ograniczone. Nie każdy mógł dostać paszport, a nawet szczęśliwcy, którzy je posiadali, musieli zwracać je urzędnikom zaraz po powrocie z podróży. Osoby, którym udało się zdobyć dokument, często po prostu nie wracały do kraju. Tak uciekali m.in. sportowcy, muzycy i inni przedstawiciele świata kultury. Oczywiście uznawano ich za zdrajców. Ci, którzy na paszport nie mieli co liczyć, decydowali się na nielegalny wyjazd. Taka ucieczka wymagała sporego sprytu (trzeba było ukryć się przed strażnikami granicznymi, którzy prowadzili dokładne kontrole wszystkich wyjeżdżających pojazdów) lub aktu desperacji (na porządku dziennym były porwania samolotów). Tylko nielicznym szczęściarzom udawało się dostać na Zachód. Nic dziwnego, że gdy dokonali tego nastoletni bracia Zielińscy, ich historia wzbudziła zainteresowanie na całym świecie.

Bracia Zielińscy dokonali niemożliwego w czasach, gdy trudno było o paszport. Fot. Freepik
Bracia Zielińscy dokonali niemożliwego w czasach, gdy trudno było o paszport. Fot. Freepik

Jak żyli bracia Zielińscy przed ucieczką?

Adam i Krzysztof mieszkali z rodzicami i szóstką rodzeństwa. 15-letni Adam był najstarszy. Chłopcy wiedli spokojne życie. Chodzili do szkoły, pomagali rodzicom  w pracach domowych i uprawie ziemi, a wolny czas spędzali na zabawie. Nie sprawiali problemów wychowawczych i nie angażowali się w działania opozycji antykomunistycznej. Nic nie wskazywało na to, że wpadną na szalony plan opuszczenia kraju. A jednak nie tylko na niego wpadli, ale też z powodzeniem go zrealizowali.

Pierwotnie bracia Zielińscy chcieli uciec samolotem. Fot. Freepik
Pierwotnie bracia Zielińscy chcieli uciec samolotem. Fot. Freepik

Dlaczego nastolatkowie uciekli z PRL?

Jak po latach opowiadali bracia Zielińscy, z pomysłem wyszedł 15-letni Adam. Młodszy o dwa lata Krzysztof od razu przyklasnął tej idei. Chłopcy założyli się z kolegami o to, że uciekną na Zachód i po kilku dniach wrócą. Stawką było 100 dolarów. Nie kierowali się motywami politycznymi, choć oczywiście wiedzieli, że komunistyczny aparat państwowy uprzykrza życie Polakom.

Pierwotnie nastolatkowie chcieli lecieć samolotem (ukryci w luku bagażowym) do USA. Zostawili w domu list z informacją, że wrócą za kilka dni oraz przeprosinami za to, że sprawili kłopot. Następnie pojechali do Warszawy. Okęcie okazało się jednak zbyt dobrze chronione. W związku z tym postanowili zakraść się na prom pod naczepą samochodu ciężarowego. Choć auto szczegółowo sprawdzono, służby graniczne nie odkryły pasażerów na gapę. Chłopcy ruszyli więc w podróż do Szwecji (choć wtedy sami nie wiedzieli, dokąd dotrą).

Polscy bracia zakradli się na prom płynący do Szwecji. Fot. Freepik
Polscy bracia zakradli się na prom płynący do Szwecji. Fot. Freepik

Młodzi uciekinierzy wylądowali w Sztokholmie. Ponieważ nie mieli pieniędzy, a musieli coś jeść, szybko wpadli w ręce policji. W czasie przesłuchania bracia Zielińscy poprosili o azyl. Adam skłamał nawet, że w kraju był prześladowany. Jakiś czas nastolatkowie spędzili w obozie dla uchodźców, gdzie dostawali jedzenie, a nawet kieszonkowe. Później trafili do szwedzkich rodzin zastępczych i zaczęli nowe życie, ale cały czas mieli ze sobą kontakt. Dopiero po 20 latach młodszy z braci, Krzysztof, wrócił na stałe do Polski.

Jak bracia Zielińscy stali się bohaterami filmu?

To, czego dokonali bracia Zielińscy, było niebywałym wyczynem, szczególnie zważywszy na ich młody wiek. Sprawa szybko obiegła media na całym świecie. Tak głośna nie była chyba żadna inna ucieczka z PRL. Już cztery lata po tym, jak chłopcy wyjechali do Szwecji, ich historia stała się inspiracją do nakręcenia filmu fabularnego. "300 mil do nieba" to opowieść o braciach Kwiatkowskich, którzy zakradli się na prom płynący do Danii. Jak tłumaczyli później Zielińscy, film nie opowiada wiernie ich historii, a niektóre wątki zostały wymyślone. Faktem jest jednak, że scenarzyści mocno czerpali z ich życiorysów. Historia polskich braci została opisana także w książce "Wielkie ucieczki Polaków". Zebrano relacje osób, które podobnie jak bracia Zielińscy zdecydowały się na opuszczenie komunistycznej Polski i szukanie szczęścia na Zachodzie.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także