Kiecy ceny zaczęły być horrendalnie wysokie, a masło można było kupić za 10 zł, niektóre sklepy zaczęły stosować zabezpieczenia w postaci klipsów i naklejek. Wszystko po to, by nie dopuścić do kradzieży produktu, który z czasem stał się luksusowym towarem. Pan Paweł postanowił opowiedzieć nieco o sytuacjach, jakie miały miejsce na jego warcie.
Kto kradnie w sklepach? Role zaczynają się zmieniać
Ochroniarz sklepu Biedronka postanowił podzielić się historiami, które widział na własne oczy w czasie wykonywania swoich obowiązków. Przez całe życie pracował w wojsku, lecz z powodu kontuzji musiał znaleźć lżejszą pracę. Padło na podjęcie etatu pracownika ochrony, co wydawało mu się spokojnym zajęciem. Na początku zatrudnił się w galerii handlowej i to tam po raz pierwszy doznał szoku, jak bardzo ludzie kradną.
Elegancko ubrane kobiety nie miały honoru i potrafiły wciągać ubranie na siebie i wychodzić ze sklepu. Czasami zdarzało się, że ktoś ubierał kilka par majtek i próbował przejść przez bramki. Inni chowali coś pod bluzką, a kiedy przychodziło do konfrontacji, słychać było jedynie słowa "och zapomniałam odłożyć".
Wiele osób nie czuje wstydu i kradnie na potęgę, przy tym uczy tego swoich dzieci. Wrzucanie czegoś do wózka i zrzucanie winy na dziecko to notoryczna zagrywka matek. Inne dają maluchom do zjedzenia batoniki, za które jeszcze nie zapłaciły, a papierek przypadkowo ląduje w ich torebce. Młodzież nie jest w tym przypadku lepsza. Codziennie zdarzają się drobne kradzieże, które są dla nich niczym zawody – kto więcej wyniesie, ten wygrywa. Zazwyczaj nie ma tam nic wartościowego, a jedynie małe przedmioty, które łatwo schować.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Łatwe sposoby na odświeżenie ręczników
Biedne osoby kradną najmniej
Z obserwacji pana Pawła wynika, że osoby mniej zamożne rzadko kiedy kradną. Wyjątkiem była pewna starsza kobieta, która robiła niewielkie zakupy za dosłownie kilka złotych, a przy tym schowała tabliczkę gorzkiej czekolady do kieszeni. Kiedy ochroniarz zapytał, czemu wzięła coś bez zapłaty, odpowiedziała, że przyśniła jej się czekolada, bo nie jadła jej kilka lat. W takich sytuacjach łamie ci się serce, że starsze osoby nie mają pieniędzy na najmniejsze przyjemności i to dlatego popełniają wykroczenie.
Kradzież na kasie samoobsługowej to klasyk. Pewna elegancka pani ważyła pomidory malinowe kodem na ziemniaki, a kiedy kłamstwo zostało szybko wyłapane, tłumaczyła się pomyłką. Ostatnia historia to próba kradzieży szminki, przez osobę z telewizji. Kiedy ochroniarz przyłapał ją na gorącym uczynku, kobieta rzuciła "Pan wie, z kim pan rozmawia?". Dopiero po groźbie wezwania policji postanowiła zapłacić za kosmetyk. Jak widać, ilość pieniędzy nie jest wyznacznikiem tego, czy ktoś uczciwie dokonuje zakupów.
Źródło: "kobieta.onet.pl"