PoradyPsychologiaTeściowa przestała nas do siebie zapraszać. Wszystko przez to, że nie chodzimy z nią do kościoła

Teściowa przestała nas do siebie zapraszać. Wszystko przez to, że nie chodzimy z nią do kościoła

Teściowa chce, by synowa zaczęła chodzić do kościoła
Teściowa chce, by synowa zaczęła chodzić do kościoła
Źródło zdjęć: © Freepik | vh-studio

06.01.2024 14:45

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Marta i Zbyszek to młode małżeństwo, które podchodzi do życia w bardzo luźny sposób. Szanują swoje poglądy i dzielą pasje, a przy tym nie zmuszają się do niczego. Dotychczas ich życie płynęło w spokojnym tempie, aż do momentu, gdy teściowa Marty próbowała ich nawrócić. Kiedy ci się nie zgodzili, matka przestała się do nich odzywać.

Młoda kobieta uważa, że jej teściowa to bardzo miła osoba. Nie raz słyszymy o "mamusiach z piekła rodem" lecz w przypadku mamy Zbyszka jest zupełnie inaczej. Jedyna rzecz, która różni rodzinę, to podejście do wiary. Teściowie są bardzo pobożni, podczas gdy młodzi szanują wiarę i wierzą w Boga, lecz nie uczęszczają do kościoła. Dla starszej kobiety to nie do pomyślenia. Właśnie dlatego sprytnie ukartowała, by zmuszać dzieci do chodzenia na msze razem z nią. Niestety nie przyniosło to nic dobrego, a całą historię opisano na portalu "Polki.pl".

Młode małżeństwo nie chce uginać się pod wpływem matki

Marta od zawsze miała wolny wybór w kwestii wiary. Jej rodzice zapisali ją na religię w szkole podstawowej, dzięki czemu przystąpiła do komunii. W późniejszych latach zrezygnowała z lekcji ze względu na rygorystycznego księdza, z którym zupełnie nie potrafiła znaleźć nici porozumienia. Rodzice bez problemu ją wypisali i dali wolną rękę w sprawie wyboru zajęć. Kiedy stała się dorosła, zaczęła się interesować etyką i to właśnie wtedy poznała Zbyszka. Chodzili na te same zajęcia podczas studiów i jak sama kobieta mówi, to był "palec boży" który ich do siebie zbliżył.

Zbyszek pochodził z katolickiego domu, ale z wiarą miał mało wspólnego. Chodził do kościoła, by nie podpadać matce, ale nie czuł się związany z Kościołem. Kompletnie mu nie przeszkadzało, że Marta ma luźne podejście do wiary. Kiedy się zaręczyli, powiedział jej, że matka będzie wymagać od nich ślubu kościelnego. Kobieta nie miała nic przeciwko, gdyż dla niej najważniejsze, że będą razem, a to, że będzie musiała wymówić formułkę w kościele, było zupełnie nieistotne.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Teściowa miała dla nich inny plan

Ślub i wesele zachwyciło państwa młodych i całą rodzinę. Marta ze Zbyszkiem zamieszkali niedaleko teściów, dlatego dość często ich odwiedzali. Teściowa zaproponowała im, że dobrze, gdyby przyjeżdżali do nich w niedziele na obiad. Młodzi zgodzili się, gdyż nie mieli nic przeciwko jedzeniu razem z rodzicami raz w tygodniu. Niestety posiłki u mamy miały drugie dno, otóż teściowa chciała, by ci chodzili z nią każdej niedzieli do kościoła. Młodzi nie byli zbyt zadowoleni i za każdy razem wykręcali się od porannej mszy. Pewnego razu matka ich zaskoczyła i powiedziała, że skoro nie zdążyli na rano, to istnieje jeszcze wieczorna msza, na którą zdążą się udać.

Teściowa nie rozumie postępowania dzieci
Teściowa nie rozumie postępowania dzieci© Freepik | freepik

Wizja pójścia do kościoła nie była im na rękę i otwarcie powiedzieli, że nie mają ochoty. Teściowa była nieco oburzona. Niedziela to dzień święty, co oznacza, że wizyta w kościele jest obowiązkowa. Syn wyjaśnił mamie, że wierzą w Boga, ale nie czują się związani z kościołem i zmuszanie ich do chodzenia na msze jest bez sensu. Od tej pory nie dostają już zaproszeń na obiad, a mama jest obrażona. Podobno modli się o nawrócenie dzieci, lecz to na tyle jeśli chodzi o wspólny kontakt.

Źródło: "Polki.pl"

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także